Ostatni samuraj

Czerwiec 27, 2009

Na TVN. Łohohoho, obrodziło dziś filmów. Ostatniego samuraja chciałem obejrzeć już dawno temu, po zobaczeniu kilka lat temu jego reklamy w kinie. Nie było okazji… Kinowy trailer zachęcił mnie widowiskowymi walkami i dużą dawką emocji i patosu… OK, w rzeczywistości jest tu kilka ciekawych walk i mnóstwo patosu, ale pod względem fabuły (bardzo luźno nawiązującej do wydarzeń historycznych) film leży. Również klimat jest cieniutki, co zaskakuje, bo Japonia to miejsce bardzo charakterystyczne i łatwo zarazić widzów jego magią – w tym filmie to się jednak nie udaje, przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim udać się powinno. Tom Cruise – ok, ale mogło by być lepiej. Do tego trochę dłużyzny a i same walki jakoś nie powalają swą efektownością, bo na kilometr śmierdzą tandetą znaną z niskobudżetowych jatek… Ok, czy warto oglądać? Tak, ale tylko pod warunkiem, że nie ma się nic lepszego do roboty.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.